Napisane przez MissAllusion

Kilka faktów o mnie

Gdyby ktoś mnie spytał, czy wolę ołówek, czy długopis, bez wahania wybrałabym pióro i atrament. Bo tak ładniej.

Dorastałam w towarzystwie książek i filmów z gatunku fantasy – do dziś brakuje mi tego niecierpliwego oczekiwania na kolejne książki z cyklu o Harrym Potterze. A potem wpadłam do Śródziemia oraz do świata Cassandry Clare. Następna była chyba Diuna i mnóstwo innych rzeczy po drodze.

Uwielbiam świat J. R. R. Tolkiena – swego czasu próbowałam nauczyć się Sindarina oraz Tengwaru.

Fascynują mnie książki Roberta Monroe na temat podróży astralnych i OOBE. Coś tam też próbuję, ale na razie bez spektakularnych sukcesów.

Zgłębiam temat medytacji Mindfulness wg Jona Kabat-Zinna. Na serio rozważam kurs MBSR.

Fanka filmów Marvela, zwłaszcza Doktora Strange’a – choć lubię też np. Matrix, albo seriale typu The Sandman, Dark, Lupin… Ogólnie nie lubię horrorów.

Farbuję włosy czymś, co wygląda jak budyń (lub też, według wielu osób, jak rzadkie błoto) a nosi wdzięczną nazwę – henna. Zawsze chciałam mieć wiśniowoczerwone włosy. Z natury ciemna blondynka.

Przyciąga mnie kultura japońska na tyle, że studiowałam japonistykę, choć najchętniej zamieszkałabym chyba w Singapurze albo w Nowej Zelandii. Pierwotnie miałam skończyć anglistykę i zostać tłumaczem literatury (fantasy oczywiście). Z japonistyki jednak zrezygnowałam.

Lubię czytać mangi i oglądać anime, i nie znoszę nazywania takiej formy „chińskimi bajkami”.

Zajadam się sushi, pad thaiem i sajgonkami, ale gotować szczerze nienawidzę.

Kocham koty, zwłaszcza te rasy Ragdoll. Co oczywiście zaowocowało tym, że mieszkam z czarno-białym dachowcem o iście diabelskim imieniu – Dante.

Nie ogarniam mody i nie trawię obnoszenia się drogimi markami tylko po to, by się pokazać. Noszę się tak, jak mi wygodnie.

Poza tym rwie mnie do podróży i fotografowania. Choć wymarzonego aparatu jeszcze nie kupiłam.

Do tego czasem coś tam sobie popiszę dłuższego albo pogram w Black Desert (czy tam inne gry, szmat czasu spędziłam chociażby w Aionie albo w Blade&Soul).

W skrócie: całkiem zwyczajna osoba, o zainteresowaniach innych niż ma większość otaczających nas ludzi. Od lat jestem obecna w sieci pod nickiem „missallusion” i postanowiłam tego nie zmieniać (no, może trochę z Instagramem nie ogarnęłam). A tak na serio to nie miałam zupełnie pomysłu na jakąś lepszą, chwytliwą nazwę. Sorry, but no sorry.

A jeśli nadal tu jesteś po tym, czego się właśnie dowiedziałeś/aś, to z całego serca życzę przyjemnej lektury tego bloga. Albo przynajmniej udanej zabawy i licznych powodów do śmiechu – no, ewentualnie minimalnego choć uśmieszku pod nosem.

Mam na imię Justyna i bardzo mi miło cię poznać 😉

Zostaw komentarz

* Korzystając z tego formularza zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie twoich danych przez tę stronę internetową.